Zaginiony Michał Sech

Willy.

Komunikat dotyczący osoby zaginionej poszukiwanej przez Fundację ITAKA (17-0169)

 

15 stycznia 2017r. w miejscowości Fredericia (Dania) zaginął Michał Piotr Sech.

Ma 185 cm wzrostu i brązowe oczy. W dniu zaginięcia miał 28 lat.

Ubiór w dniu zaginięcia: czarna koszulka z napisem "let it roll", czarno-niebieska bluza, czarna kurtka, luźne niebieskie jeansy, ciemne sportowe buty, zielony pasek do spodni, niebieska czapka z daszkiem.

Ktokolwiek widział zaginionego lub ma jakiekolwiek informacje o jego losie, proszony jest o kontakt z Fundacją ITAKA - Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych pod numerem +48 22 654 70 70.

Można również napisać w tej sprawie do ITAKI: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.. Naszym informatorom gwarantujemy dyskrecję.

Link do profilu osoby zaginionej:

http://www.zaginieni.pl/jak-pomagamy/poszukiwanie-zaginionych/zagineli/profil-osoby/?o=20062 Informacje o wszystkich osobach zaginionych na www.zaginieni.pl.

WOŚP-owa afera w Kopenhadze

Willy.

UPDATE 22-03-2017

WOŚP czyli Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to fundacja, założona przez Jurka Owsiaka. Od 25 lat organizuje ona zbiórki pieniędzy, które przeznacza na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego, do Polskich szpitali. Z roku na rok przybywa osób wspierających fundację, a zbiórki pieniędzy są organizowane na coraz większą skalę. Zbiórki organizowane są, również w innych krajach. W tym roku do akcji postanowili dołączyć Polacy mieszkający w Danii. Organizacji imprezy podjęła się Jelena Wójcik, Anna Sikora i Bartoff Pouloski. Zbiórka odbyła się 15 stycznia w w Polskiej dyskotece w Kopenhadze (Polish Club Copenhagen). Wolontariusze zbierali pieniądze do puszek. Zorganizowno również aukcje przedmiotów, z której zyzki miały byc przekazane na WOŚP. W programie imprezy były także atrakcje dla najmłodszych oraz dyskoteka. Jednym słowem wspaniała inicjatywa. Po imprezie, na stronie klubu, pojawiła sie oficjalna informacja dotycząca kwoty, jaką udało sie zebrać w Kopenhadze.

 

Jak dotąd wszystko wygląda pięknie. Skąd więc cała afera? Pewna osoba postanowiła sprawdzić czy pieniadze zebrane w Kopenhadze dotarły na konto WOŚP. Niestety okazało się, iż do dnia dzisiejszego WOŚP nie otrzymało żadnej wpłaty pochodzącej z Kopenhagi. Sprawa została natychmiast nagłośniona na znanym portalu społecznościowym, co spowodowało ogromną burzę. Ludzie byli niezadowoleni i pojawiło się wiele pytań. Między innymi o to, gdzie sie podziały pieniądze? W odpowiedzi, szybko pojawiło się zdjęcie potwierdzenie przelewu dokonanego na konto WOŚP, przesłane prez organizatorkę imprezy.

Zdjęcie budzi jednak wiele wątpliwości, ponieważ zawiera błędy oraz ma status : oczekujące. To oznacza, iż od 21 lutego 2017 roku pieniadze oczekują na wysłanie na konto fundacji. Dodatkowo na kwitku wpłaty widnieje kwota 22.000 koron, a jak wiadomo zebrano trochę ponad 51.000 koron. Na portalu po raz kolejny zawrzało, a ludzie dopytywali się skąd tak wielka różnica. Jednak szybko okazało się, iż większa część zebranych pieniędzy została przeznaczona na pokrycie kosztów. Za samo wynajęcie sali organizatorzy zapłacili 19.000 koron + 3.500 koron zaliczki. Kwota wydaje sie ogromna, a fakt iż sala, w której odbywała się impreza  charytatywna należy do Polskiego klubu, dodatkowo wścieka ludzi. Znowu pojawiają się pytania: Dlaczego zaliczka nie była odliczona od kosztu wynajmu? Dalaczego koszt wynajmu był taki wysoki? Dlaczego, skoro impreza odbywała się w Polskim klubie, nie była organizowana za darmo? Według regulaminu WOŚP, zebrane pieniądze powinny w całości zostać przekazane na konto fundacji. "35. Fundacja nie pokrywa żadnych kosztów poniesionych przez poszczególne Sztaby przy organizacji zbiórki do Skarbon Stacjonarnych. Oznacza to. iż fundacja nie przyjmuje faktur wystawianych za prace wykonane na zlecenie Sztabu." Cały regulamin można znaleźć tytaj:

http://static.wosp.org.pl/trunk/uploaded/sended/files/regulamin_skarbon_25._finalu.pdf

Cała sprawa wygląda nieciekawie. Horendalne koszty wynajmu sali i zaginione pieniadze, nie wpłacone na konto fundacji. Czy cała akcja to jeden wielki przekręt, na którym ktoś postanowił się dorobić? Czy zwykłe nieporozumienie? To wiedzą chyba tyklo organizatorzy. Pozostaje tylko mieć nadzieję, iż cała sprawa się wyjaśni a 51.000 koron trafi na konto WOSP.

Sie ma

Będziemy na bieżąco informować o postępach w sprawie.

Zapraszamy do dyskusji na ten temat tutaj: 

http://www.poloniainfo.dk/forum/index.php?topic=1096776.new#new

 

Update 22-03-2017

 Na Facebooku pojawila sie dzisiaj informacja ze w dniu dzisiejszym cos sie w koncu ruszylo w sprawie.

 

 

My niestety nadal nie dotarlismy  do zadnej oficjlanej informacji. 

Norwegia najszczęśliwszym krajem na świecie

Willy.

 

Według najnowszego raportu SDSN (Sustainable Development Solutions Network), zatytułowanego Światowym Raportem Szczęścia 2017 - Dania nie jest już najszczęśliwszym krajem na świecie. Światowy Raport Szczęścia przygotowywany jest co roku, i ma na celu promowanie równości i zaufania.

Przez trzy poprzednie lata, pierwsze miejsce w rankingu zajmowała Dania. W tym roku została ona jednak zepchnięta z piedestału przez Norwegię. Obecnie to właśnie Norwegia posiada najlepszą równowagę pomiędzy dobrobytem, kapitałem społecznym, równością oraz zaufaniem do władz.

Generalnie pierwsze miejsca na liście raportu zajmują właśnie kraje skandynawskie. Polska zajęła w tym roku 46 miejsce. Jest to duży awans, w porównaniu z 57 miejscem, z ubiegłego roku.

Na ostatnich miejscach uplasowały się dolne kraje Afrykańskie, Syria oraz Jemen.

10 najszczęśliwszych państw na świecie w 2017 roku: 

1. Norwegia

2. Dania

3. Islandia

4. Szwajcaria

5. Finlandia

6. Holandia

7. Kanada

8. Nowa Zelandia

9. Australia

10. Szwecja

 

Płatna przerwa w pracy na seks

Willy.

 

Szwedzi słyną z dbałości o równowagę między praca a życiem osobistym. Jeden ze szwedzkich lokalnych polityków Per-Erik Muskos, złożył ostatnio wniosek, aby pracownicy rządowi otrzymali godzinną płatną przerwę w pracy.

Sam wniosek nie nie dziwiłby chyba tak bardzo, gdyby nie fakt, iż polityk ten chce, aby owa płatna przerwa, pracownicy przeznaczali na uprawianie seksu. Wniosek budzi wiele kontrowersji, dlatego też telefon na biurku polityka nie przestaje dzwonić.

"Badania dowodzą, iż seks to zdrowie a dodatkowo pozytywnie wpływa na związki. W dzisiejszych czasach pary mają dla siebie zdecydowanie za mało czasu. Ludzie są zabiegani i zestresowani, a seks jest tym, czego im często brakuje. Dlatego powinno się wprowadzić takie przerwy"- uważa pomysłodawca.  Jednocześnie zdaje on sobie sprawę, iż niemożliwe byłoby sprawdzenie, czy podczas tej godzinnej przerwy pracownicy faktycznie uprawialiby seks. Jak twierdzi, wystarczy mieć zaufanie do pracowników.

Wprowadzenie płatnej przerwy na seks ma jednak również inne zalety. Złożenie kontrowersyjnego wniosku polityk uzasadnia faktem, iż gmina cierpi na brak wzrostu liczby ludności. Wprowadzenie takiej przerwy mogłoby pozytywnie wpłynąć na zwiększenie populacji. 

Czy powinno się taką przerwę wprowadzić w Danii? Czy to dobry pomysł? Zapraszamy do dyskusji: 

http://www.poloniainfo.dk/forum/index.php?topic=1096715.new#new

Historia domu na Jagtvej 69

Willy.

Dnia 1 marca 2017 roku minęło dokładnie 10 lat, od kiedy to dom dla młodzieży - Ungdomshuset, znajdujący się kiedyś na Jagtvej 69, został zrównany z ziemią. Z tej okazji około tysiąca młodych osób zebrało się na ulicach Kopenhagi aby demonstrować. Demonstracje rozpoczęły przemowy, a zakończyły rozróby na Nørrebro. Radiowozy policyjne zostały poobrzucane kamieniami. Młodzi ludzie odpalali race i wybijali szyby w witrynach sklepowych. Wszystko to, aby okazać niezadowolenie z faktu, iż niegdysiejszy ungdomshuset już nie istnieje. 

O domu dla młodzieży - ungdomshuset, który niegdyś znajdował się na ulicy Jagtvej 69, słyszał chyba każdy. Nie każdy jednak zna jego historię. 

Został on otwarty 31 października 1982 roku. Przez 25 lat swojego istnienia stał się ikoną skrajnej lewicy w środowiskach młodzieżowych. Był to zarówno klub muzyczny jak i miejsce spotkań młodzieży. Znajdowały się tam: kuchnia, kino, drukarnia tkanin, warsztat, sale do prób, kawiarnia, butik z książkami i płytami, biuro oraz lokale do spotkań, z których korzystała miejska młodzież. Dom oraz zajęcia, które się w nim odbywały, prowadzone były przez 100-200 wolontariuszy. Pracowali oni za darmo w czasie wolnym od pracy czy studiów. Poświęcali temu domowi wiele czasu i energii - utrzymujac go, wypełniając kalendarz teatru  koncertów, czy też organizując różne wydarzenia kulturalne. Dom młodzieży na Jagtvej 69 otrzymał międzynarodowe uznanie jako centrum kultury. Stało się tak między innymi dlatego, iż w domu tym było miejsce na próbowanie nowych pomysłów, zarówno w salach prób, jak i na scenie. Dzięki temu odkryto wiele nowych talentów i powstało dużo nowej muzyki. Kolejnym powodem do uznania było nieustające zaangażowanie oraz kreatywność.

Wszelkie decyzje dotyczące ungdomshuset podejmowane były wspólnie, na cotygodniowych poniedziałkowych spotkaniach. Użytkownicy musieli przestrzegać kilku podstawowych zasad. Zakazana była przemoc oraz twarde narkotyki. Jedna z priorytetowych zasad dotyczyła tego, iż nikt nie mógł zostać wykluczony z korzystania z domu. Dlatego rasizm, seksizm czy heteroseksizm był absolutnie zakazany. Zasad było niewiele, a cały dom był prowadzony w duchu solidarności. Ceny miały być niskie, tak aby każdy mógł z domu korzystać i nikt na nim nie zarabiał.

27 stycznia 1996 roku ungdomshuset na Jagtvej 69 strawił pożar. Pod koniec lutego tego samego roku, troje konserwatywnych członków Rady Miejskiej zasugerowało, iż spalonego domu nie należy remontować. W roku 1999, po 17 latach działania, politycy wystawili go na sprzedaż. Decyzja o sprzedaży zapadła bez konsultacji z osobami, które z niego korzystały, i od pierwszego dnia spotkała się z ogromnymi protestami. Kupnem budynku zainteresował się Fond til Fremme af Blivende Økologisk Ballance (Fundusz Wspierania Stałej Równowagi Ekologicznej), który chciał zachować ungdomshuset. Spotkał się on jednak z odmową sprzedaży. Ostatecznie budynek przy Jagtvej 69 został w 2000 roku sprzedany. Transakcji dokonano za zamkniętymi drzwiami, a kupującym okazała się nowopowstała spółka akcyjna Human A/S, która jak się później kazało powstała wyłącznie w celu dokonania zakupu ungdomshuset. Niedługo potem spółka ta została odsprzedana dla prawicowej chrześcijańskiej sekty - Faderhuset. Użytkownicy domu na kolejne 5 lat utknęli w sporze prawnym, dotyczącym możliwości korzystania z budynku. W tym czasie ciężko pracowano, nad namówieniem polityków, aby znaleźli rozwiązanie konfliktu, do którego sami się przyczynili. Próbowano spotkań z politykami. Na ulicach odbywały się demonstracje. Rozdawano ulotki i zbierano tysiące podpisów pod petycjami. Przez lata odbyło się wiele spektakularnych akcji, mających na celu zmuszenie polityków do reakcji i pomocy. Między innymi zajęto statek w Tivoli, przerwane zostały wiadomości telewizyjne oraz zajęto luksusowy hotel D'Angleterre. Nic to jednak nie pomogło.

28 sierpnia 2006 roku, wyrokiem sądu ungdomshuset na ulicy Jagtvej 69 został przekazany firmie, która go kupiła - Fadrehuset. Próba apelacji do Sądu Najwyższego została odrzucona. Zostało jednak ustanowione, iż budynek musiał zostać opuszczony do dnia 14 grudnia tego samego roku. Pojawił się więc ponownie fundusz zainteresowany odkupieniem budynku od Fadrehuset. Oferował on ceną kilkakrotnie przewyższającą wartość nieruchomości, jednak dyrektor sekty Ruth Evensen odmówił sprzedaży. Po 14 grudnia dom nadal nie został opuszczony. Jego użytkownicy jednogłośnie stwierdzili, iż nie poddadzą się bez walki. Rozpoczęły się demonstracje, a na ulicy pojawiły się barykady. Polityków zalała fala zażaleń i skarg. żądano od nich jak najszybszego rozwiązania problemu.

 

Burmistrz miasta wymyślił, aby pieniądze przeznaczone przez fundusz na odkupienie budynku na Jagtvej 69, wykorzystać na zakup innego, w którym miałby powstać nowy ungdomshuset. Przez długi czas nie potrafiono znaleźć odpowiedniego budynku, który spełniałby wszystkie wymogi. Rozwiązaniem był budynek znajdujący się na Stevnsgade, czyli zaledwie kilkaset metrów od tego na Jagtvej. Kosztował 15,5 miliona koron, jednak cenę opuszczono szybko do 12 milionów. Użytkownicy starego domu przez 5 dni prowadzili intensywne dyskusje z funduszem. Przeanalizowano o wszystkie za i przeciw. Jednak wszelkie dyskusje sprowadzały się wciąż do jednego i tego samego pytania- Dlaczego za nowy dom trzeba zapłacić i dlaczego komuna nie może go po prostu dla młodzieży przekazać? Uważano, iż skoro politycy przeznaczają miliony koron na operę czy inne formy kultury, to powinni także przeznaczyć jeden budynek do użytku młodych ludzi. Raz i na zawsze. Ostatecznie zgodzono się na nowy budynek i usunięcie barykad z ulicy Jagtvej 69. Warunkiem było jednak, iż za nowy budynek fundusz nie musiałby płacić. Na takie warunki komuna nie mogła się jednak zgodzić.

1 marca 2007 roku do ungdomshuset na Jagtvej 69 wkroczyły siły specjalne i pozbyły się wszystkich przebywających tam ludzi. Budynek został następnie zrównany z ziemią.